Wiesmann Gekon
Garaż

Wiesmann — jak gekon z popiołów

Lubię elektryki. Niejednokrotnie już o tym mówiłem, napisałem i w ten czy w inny sposób wspominałem. Ich zapierające w dech przyspieszenie, bezawaryjność i niesamowite rozwiązania techniczne sprawiają, że wypatruję ich na ulicach. Tu błyśnie Tesla S, tam Nissan Leaf, a jeszcze gdzie indzie Jaguar I-Pace. Nasze ulice zwolna zmieniają się w ulice miast przyszłości pełne nowoczesnych, szybkich, bezpiecznych i bezemisyjnych cudeniek. Producenci aut prześcigają się w tym elektrycznym wyścigu. Jednak nie wszyscy. Są producenci, którzy można powiedzieć, idą pod prąd. Jednym z takich producentów jest firma spod znaku gekona – Wiesmann.

Czym jest Wiesmann?

Wiesmann to Niemiecki producent samochodów specjalizujący się w ręcznie budowanych kabrioletach. Założona została orzez braci Martina i Friedhelma Wiesmannów w Dulmen w 1988 roku. Pierwsze samochody wyjechały z fabryki w 1993 roku. Wszystkie samochody marki korzystały z układu napędowego BMW. Wiesmann produkował około 180 sztuk rocznie. Logo marki to gekon, bo jak sami twierdzili, ich auta trzymają się drogi jak gekon ściany. Właściciele podkreślili to jeszcze dobitniej, projektując swoją fabrykę. Zobaczcie sami:

Fabryka marki Wiesmann
Fabryka marki Wiesmann (Fot.Spiegel)

Trzeba przyznać, że Wiesmann miał pecha. Plan zakładał wejście na rynek USA w 2010 roku jednakże ogólnoświatowy kryzys, a przez to większe koszty związane z przystosowaniem i testowaniem auta na nowy rynek wykluczyły ich realizację. W Sierpniu 2013 roku Wiesmann został zmuszony do ogłoszenia niewypłacalności, a w Maju 2014 została zamknięta.

Jakie auta produkował Wiesmann?

Wiesmann MF30

Wiesmann MF 30
Wiesmann MF 30 (Fot. Betterparts)

Pierwszym modelem marki był MF30. Garść informacji: Stalowo-aluminiowa konstrukcja, a nadwozie z włókna szklanego co zapewniało masę zaledwie 1080 kg. Pod maską rzędowa szóstka z BMW o mocy 228 koni. To wystarczyło, by rozpędzać go do setki w 5.9 sekundy i osiągać 230 km/h.

Wiesmann MF3

Wiesmann MF 3
Wiesmann MF 3 (Fot. Topspeed)

Modelem, który zastąpił MF30, był lekko zmodernizowany MF3. Posiadał on podobną konstrukcję, ale inną jednostkę napędową. Tym razem napęd to słynne BMW S54, czyli również rzędowy sześciocylindrowiec z M3 e46. Ta jednostka ma pojemność 3.2 litra i 338 KM. Pomimo tego, że auto stało się cięższe o 100 kg, przyspieszało do setki w równe 5 sekund i rozpędzało się do 255 km/h

Wiesmann GT MF4

Wiesmann MF 4
Wiesmann MF 4 (Fot. Keno Zache)

Późniejszym modelem był GT MF4. Aluminiowe podwozie i nadwozie z włókna szklanego zapewniały niską masę 1390 kg. Zapytacie, dlaczego auto stało się o tyle cięższe pomimo eliminacji stali z konstrukcji? To dlatego, że do napędu Wiesmanna GT MF4 użyto V8 z BMW o pojemności 4.4 litra. Ten posiadający 402 Konie Mechaniczne potwór zapewniał przyspieszenie do setki w 4.6 sekundy i 291 km/h prędkości maksymalnej.

Wiesmann GT MF5

WIesmann GT MF 5
WIesmann GT MF 5 ( Fot. Autoevolution)

Jednakże prawdziwe monstrum nadeszło w 2009 roku. Wiesmann GT MF5 oparty na aluminiowym monokoku posiadał silnik o oznaczeniu S85 pochodzący z BMW M5. Jest to V10 o pojemności 5 litrów, 547 Koniach Mechanicznych i 680 Nm momentu obrotowego. A to wszystko w aucie ważącym 1405 kg. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmowało mu jedynie 3.9 sekundy, a prędkość maksymalna wynosiła 311 km/h. Wyprodukowano jedynie 55 egzemplarzy Wiesmanna GT MF5 po 189 500 Euro każdy.

Czemu Wiesmann?

No dobrze, ale po co pisać artykuł o marce, której nie ma? A jeśli nawet, to dlaczego wybrałem akurat Wiesmanna? Jak sami widzicie, Wiesmann zawsze szedł swoją drogą. Auta spod znaku gekona zawsze miały tę niepowtarzalną stylistykę rodem z lat pięćdziesiątych, dzięki której każde spotkanie na żywo z tymi bestiami to duże przeżycie.

Gdy usłyszałem, że marka upadła, było mi autentycznie smutno. Gdybym miał wtedy bloga to również napisałbym o nich artykuł. Jednakże przyszło mi żyć w czasach, kiedy mogę przekazać Wam kompletnie przeciwną wiadomość. Gekon odradza się niczym feniks. Kilka dni temu motoryzacyjny świat obiegła informacja, że powstaje Wiesmann Project Gecko, a jego premiera planowana jest na 2020 rok. Co o nim wiemy? Na razie jedynie tyle, że możemy spodziewać się podwójnie doładowanej jednostki V8 BMW (zapewne tej o pojemność 4.4 litra i mocy 553 KM z poprzedniej M5), która napędzać będzie tylne koła poprzez siedmiobiegową, dwusprzęgłową skrzynię biegów. Auto bazować ma na nowej, lekkiej platformie i mieć idealny rozkład masy. Jak powiedział nowy CEO Marki Roheen Berry: „Ostatni prawdziwie niezależny, niemiecki producent samochodów sportowych powrócił i ma przed sobą ekscytującą przyszłość”.

Mam nadzieję, Panie Berry. Jak napisałem powyżej, lubię elektryki i wszystko to, co sobą reprezentują. Jednakże jest jedna rzecz, której elektryki nie zastąpią. Dźwięk ryczącego V8, jadąc z otwartym dachem w letni dzień, to coś, co zawsze pozostanie domeną „starej, dobrej motoryzacji”. I kto wie, może to właśnie Wiesmann pozwoli nam tej starej szkoły doświadczać. Niech żyje Gekon.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.