Volkwagen ID.3
Garaż

Volkswagen ID.3 – trzecia era Volkswagena

Z czym kojarzy się marka Volkswagen? Przez ostatnie lata ten producent budzi niestety negatywne skojarzenia ze względu na „aferę dieselgate”. Wcześniej myśląc o Volksie, skojarzenie było jedno, Passat B5 1.9TDi. Przed nim jednak absolutnym hitem marki był model Golf, który przez lata był liderem sprzedaży w swoim segmencie. Samochody z Wolfsburga są znane i popularne na całym świecie. I przy okazji, w znakomitej większości, nudne. To po prostu samochody, które są tak dobre, że ciężko się przyczepić, a jednocześnie trudno się zakochać od pierwszego wejrzenia. Przez tę cechę właśnie, często wybierane są przez tych, którzy nie są fanami motoryzacji, a po prostu potrzebują środka lokomocji. I właśnie dlatego nadchodzący Volkswagen ID.3 to tak ekscytująca wieść.

The Beetle

Historia Volkswagena rozpoczyna się od potrzeby rynku. W latach 20. i 30. XX wieku niewielu Niemców mogło pozwolić sobie na samochód. Producenci, nawet Ci niezależni, wyczuli niszę i eksperymentowali z małymi, tanimi autami. Żaden z nich niestety nie był na tyle tani, by stać się hitem. W 1934 roku zaangażował się Adolf Hitler. Chciał, by każdy Niemiec mógł pozwolić sobie na auto, więc ogłosił zamówienie na auto, które będzie w stanie jechać 100 km/h z pięcioosobową rodziną na pokładzie przy cenie wynoszącej 990 RM (Reichsmarka — ówczesna waluta). Za takie pieniądze można było kupić np. motocykl. Plan zakładał możliwość kupna samochodu, odkładając 5 marek z tygodniowej wypłaty („Fünf Mark die Woche musst du sparen, willst du im eigenen Wagen fahren” – „ 5 Marek na tydzień musisz odłożyć, jeśli chcesz jeździć własnym samochodem”). Niestety ten plan się nie udał.

Wtedy Adolf Hitler zamówił takie auto u znanego już z projektowania m.in. maszyn wyścigowych, Ferdynada Porsche. Ten dobrał sobie ekipę (W tym projektanta znanego z Auto Union Erwina Komendę) i po kilku latach, kilkudziesięciu projektach, tysiącach roboczogodzin i milionie mil testów (między innymi w tunelu aerodynamicznym, którego Niemcy używali od lat 20 przy produkcji samolotów) powstał on — The Beetle, czyli Garbus.

The Beetle, czyli Garbus
The Beetle, czyli Garbus Type1

Jednak zaraz po rozpoczęciu produkcji wybuchła wojna i wszystkie egzemplarze, które zdążyła wyprodukować świeżo wybudowana w tym celu fabryka, wcielono do armii.

Golf

Przez lata Garbusy stały się absolutnym hitem na całym świecie. Jednak na przełomie lat 60. i 70. były to bardzo przestarzałe samochody i sprzedaż bardzo spadła. W 1973 roku sytuacja wyglądała bardzo źle. Volkswagen potrzebował odświeżenia całej gamy modelowej i kompletnie nie miał pomysłu jak zastąpić Beetla. Z pomocą przyszło posiadanie w swoim portfolio Audi.

Volkswagen Golf 1 - 1974r
Volkswagen Golf 1 – 1974r

Doświadczeni w produkowaniu przednionapędówek z silnikami chłodzonymi cieczą inżynierowie AutoUnion pomogli VW, zaprojektować nową gamę pojazdów. Nawet stylistyka została zapożyczona i tak w 1973 roku na rynek trafił Passat, który był ówczesnym Audi 80 w wersji fastback. Rok później zadebiutowało coupe Scirocco, które bazowało na innym modelu. Zaprojektowany przez Giorgetto Giugiaro pudełkowaty Golf idealnie wpisał się w trend małych rodzinnych aut, który zapoczątkowało Mini. Produkcję Beetla wygaszono (kontynuowano ją jedynie w Brazylii i w Meksyku przez wiele lat później) i zastąpiono go całkowicie Golfem. Zaraz po nim zadebiutowało Polo bazujące na Audi 50. Trzon rodziny VW: Passat, Golf, Polo był na rynku. I zmienił go na taki, jaki znamy dzisiaj.

Przez lata Volkswagen stał się synonimem świetnych, trwałych aut i takich samych silników Diesla. A przynajmniej do momentu, gdy okazało się, że owszem silniki są trwałe i mają całkiem dobre osiągi, ale spalanie podawane przez producenta i rzeczywiste to dwie zupełnie różne historie.

Dieselgate

Ujawniony we wrześniu 2015 roku fakt montowania w autach z silnikiem diesla osobnego programu komputera na czas testów pod kątem emisji szkodliwych substancji, który włączał się automatycznie bez wiedzy właściciela pojazdu, szybko został okrzyknięty chwytliwym hasłem “Dieselgate”. Silniki Clean Diesel w rzeczywistości znacznie przekraczały normy. Volkswagen był w olbrzymich kłopotach, włącznie z tym, że wiele osób wieszczyło upadek giganta.

Prezes Volkswagena Martin Winterkorn podał się do dymisji. Zawieszono szefa rozwoju marki Heinza-Jakoba Neussera, szefa badań i rozwoju Audi Ulricha Hackenberga oraz szefa badań i rozwoju Porsche Wolfganga Hatza. Volkswagen szybko ogłosił plany wydatkowania 7,3 miliarda dolarów na naprawę problemów z emisją spalin oraz pojazdów, których ten problem dotyczy jako akcji serwisowej. Do tego doszły pozwy prywatne i zbiorowe, zdecydowanie zmniejszenie sprzedaży, a wartość akcji VW spadła o ponad 30%. Doszło nawet do zmiany odwiecznego hasła reklamowego marki. „Volkswagen — Das Auto” zbyt łatwo kojarzyło się z Gas Auto. Panowie z Wolfsburga byli w poważnych tarapatach.

Gas Auto - prześmiewczy obrazek o dieselgate
Gas Auto – prześmiewczy obrazek o dieselgate

Rodzina pojazdów ID

Rodzina ID w komplecie
Rodzina ID w komplecie

Tak jak przy problemach w latach 70. tak i teraz VW nie zamierza czekać na swój własny koniec. Pomóc ma im rodzina ID. To zupełnie nowa gama pojazdów elektrycznych sukcesywnie prezentowana od 2016 roku. Na Salonie Samochodowym w Paryżu zaprezentowano, a jakże, Hatchback o wdzięcznej nazwie ID. Ale to nie koniec.

Część rodziny aut ID, od lewej ID, ID.Buzz, ID.Crozz i ID.Vision
Część rodziny koncepcyjnych aut ID – od lewej ID, ID.Buzz, ID.Crozz i ID.Vision

Od tamtego czasu zaprezentowano nie tylko Hatchbacka, ale też ID. Buzz (duchowego następcę ogórka), ID.Crozz, ID.Vision, ID.Buggy, ID.Roomzz oraz robiącego sporo szumu na wszelkich torach wyścigowych ID.R. Wszystkie korzystają z platformy MEB i są pierwszymi zbudowanymi od podstaw samochodami elektrycznymi tego producenta. Co ciekawe, nie są to jedynie mrzonki odległej przyszłości. Po kilku demonstracjach zaawansowania technicznego ich napędu poprzez bicie rekordów przez ID.R np. na trasie Pikes Peak, którą jako pierwszy w historii pokonał w poniżej 8minut z czasem 7.57.148, co możecie zobaczyć tutaj, VW zrobił też „żywą” prezentację trzech członków tej rodziny na ulicach USA. Jednak najciekawsza prezentacja odbyła się 8.05.2019 roku, czyli dwa tygodnie temu.

Volkswagen ID.3

Now you can! To główne hasło jakie przemawiało na konferencji prasowej, którą prowadził Jürgen Stackmann, członek zarządu Volkswagena odpowiedzialny, za samochody osobowe. Na tej konferencji przedstawił on wersję produkcyjną zaprezentowanego w 2016 roku ID. Pierwszy model nowej rodziny pojazdów elektrycznych — Volkswagen ID.3.

Pierwsze pytanie, jakie może się nasunąć to: „Skąd taka nazwa?”. ID to skrót od „Intelligent Design” i ma zawierać w sobie autonomiczność, ekologiczność i intuicyjność prowadzenia. Ciekawsza jest cyfra 3. Skoro to pierwszy model marki, to czemu nie pójść za przykładem Polestar i nie nazwać go po prostu 1? W wewnętrznej nomenklaturze VW segmenty świata motoryzacyjnego oznaczane są cyframi, a 3 reprezentuje kompakty, czyli najważniejszy segment VW, do którego należy Golf.

Jürgen Stackmann podczas prezentacji modelu ID3
Jürgen Stackmann podczas prezentacji modelu ID3 na konferencji 8 maja 2019

Wydaje mi się jednak, że ta nazwa ma również większe znaczenie, symboliczne. Volkswagen ID.3 rozpoczyna nową erę w życiu producenta. Pierwsza rozpoczęła się wraz z Garbusem i dała życie marce oraz rozsławiła ją na całym świecie. Druga era, era Golfa to czas, w którym VW dominował rynek motoryzacyjny i rozwinął się w tak przepotężny organizm, jakim jest dziś VAG. Trzecia zaczyna się teraz. Volkswagen już zapowiedział, że aktualnie opracowywana grupa silników spalinowych będzie ich ostatnią, po której w pełni się zelektryfikują. Potwierdzają to, wypuszczając zupełnie nowy model w segmencie, który stanowi ich serce i najważniejszy punkt całej historii. Wypuszczają nowy model kompaktowy.

Pokaż co masz pod…podłogą?

Nie przedstawiono danych technicznych samochodu oprócz platformy i zasięgu na ładowaniu. Volkswagen ID.3 zostanie zbudowany na nowej, przygotowanej pod auta elektryczne, modularnej platformie MEB. Silniki znajdują się przy kołach, natomiast pomiędzy, w podłodze umieszczone są baterie. Model bazowy wyposażony będzie w baterie o pojemności 45 kWh o zasięgu 330 km, opcja środkowa będzie miała baterie o pojemności 58kWh i zasięgu 420 km, a model topowy 77kWh i 550 km zasięgu. Co więcej, już od modelu środkowego będzie można się spodziewać wsparcia dla ładowarek o mocy 125kW, co zapewni bardzo krótki czas ładowania. Fabryki, które zostały przypisane do tego modelu, są w stu procentach ekologiczne, co też jest ważną informacją dla potencjalnych klientów.

Platforma MEB wraz z podpisanymi najważniejszymi elementami
Platforma MEB wraz z podpisanymi najważniejszymi elementami

Wsparcie techniczne

Co ważne Volkswagen pracuje nie tylko nad samochodami. Rozwijają sieć ładowarek nie tylko własnym wysiłkiem, ale też wchodząc we współpracę np. z Tesco czy IONITY. Pracują też wciąż nad wizerunkiem i budowaniem świadomości rodziny ID nie tylko poprzez spoty reklamowe, ale też sieci CarShare. Widać jak na dłoni, że rodzina ID to ogromny projekt, w który zaangażowanych jest mnóstwo środków i sił. Dla nas, konsumentów to wspaniała wiadomość.

Daj tysiaka i zabieraj!

Czego spodziewa się Volkswagen? Produkcji rzędu 330 tysięcy egzemplarzy rocznie. Jednak najważniejszą informacją było to, że model ten można zamawiać już teraz, dokonując przedpłaty w wysokości tysiąca euro, a Volkswagen ID.3 1st Edition dotrze do nas w pierwszym kwartale 2020 roku. Jaka będzie finalna cena? Cennik nowego modelu VW ma startować poniżej 30 tysięcy Euro. To dobra cena, patrząc na konkurentów takich jak Nissan Leaf oraz biorąc pod uwagę, że z zakupem otrzymuje się „pakiet” rocznych ładowań za darmo.

Uda się?

To nie jest pierwsze auto VW produkowane seryjnie. Przecież na rynku dostępny jest e-Golf. Posiada on osiągi typowe dla skoncentrowanego na ruchu miejskim auta, które nie boi się podróży. Najważniejsze w nim jest to, że… jest. I nie jest to dziwnie wyglądający, chcący się wyróżnić w ruchu miejskim typowy, krzykliwy elektryk. To po prostu Golf. Ten sam, którego znamy od 45 lat. Z zewnątrz to golf z subtelnymi dodatkami. Wewnątrz to Golf z typowym dla VW wnętrzem. Podczas jazdy to Golf, dobrze się prowadzący, wygodny hatchback. Nie musisz się go uczyć, nie musisz się przyzwyczajać, bo go znasz.

e-Golf
e-Golf

A teraz ten sam producent, który produkuje e-Golfa, wypuszcza model, który również wygląda normalnie, choć nowocześnie i atrakcyjnie. Jeździ dobrze, bo napęd jest responsywny i ma duży zasięg. Pewnie się nie psuje, bo przecież robili takie napędy już w Golfie. E-Golf jest niezawodny i w dodatku zdecydowanie mniej kosztuje w utrzymaniu.

Ci, którzy mnie znają osobiście wiedzą, że jestem zwolennikiem elektryków. Wiem, że to auta przyszłości, które zdominują rynek raczej szybciej niż później. Pewnie, mają swoje wady, ale jest ich coraz mniej i z każdym nowym modelem na rynku ich ubywa.
A teraz swój prawdziwie elektryczny samochód wypuszcza Volkswagen, który ma wszystkie środki świata, żeby zapewnić mu wsparcie techniczne i medialne. Jest on prawdopodobnie najważniejszym modelem marki, nad którym obecnie pracują.
Nie mam wątpliwości, że Volkswagen ID.3 będzie ogromnym hitem.

A Wy lubicie elektryki? Dajcie znać w komentarzach?

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Enable Notifications    OK No thanks