Willie MItchell
Studio

The Many Moods of Willie Mitchell

Kilka odcinków temu w podcaście zatytułowanym „Od dziś ubiera mnie robot”, dyskutowaliśmy z Bartkiem o serwisach, które za pomocą algorytmów doradzają nam, co powinniśmy kupić. Z założenia rzeczy te mają pasować nie tylko do siebie, ale też do naszego stylu oraz posiadanych już elementów garderoby. O ile ja, jako zwolennik technologii uważam to za bardzo interesującą usługę, tak Bartek był sceptyczny. Przecież robot nie może wiedzieć co i jak w dziedzinie mody męskiej

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy w zeszłym w ostatnim odcinku przyznał, że słuchał płyty, która trafiła mu się w playliście przygotowanej mu przez podobny algorytm. Pomyślałem, że skoro taki techno-sceptyk (heh) się skusił na Spoti-fajowe podpowiedzi, to i ja spróbuje wyrwać się z mojej muzycznej strefy komfortu i posłuchać tego, co podpowie mi serwis. I właśnie tym sposobem natrafiłem na płytę „The many moods of Willie Mitchell”.

Willie Mitchell

Willie Mitchell
Willie Mitchell

William Lawrence Mitchell to pochodzący z Mississippi muzyk grający soul, R&B, pop i funk. Przewodził różnym zespołom, a sam grał na trąbce. Był też producentem muzycznym w Royal Studios. Wydał w sumie 25 albumów.

The many moods of Willie Mitchell

Pierwszym utworem, jaki usłyszałem na playliście Odkryj, był „Black Fox ”. Klimat funku i pełen groove. Idąc wieczorem ulicami Brighton podgłośniłem i odciąłem się od imprezującego w sobotnią noc miasta. Przeistoczyłem rzeczywistość w ledwie teledysk do muzyki Willa. Lekka kompozycja, przyjemnie kołysze głową, zwłaszcza gdy na pierwszy plan wysuwają się klawisze. Następne sekundy utworu to jakby historia opowiadana przez następujące po sobie instrumenty. 

Po „Black Fox” musiałem przesłuchać resztę. I chyba Was nie zaskoczę, mówiąc, że jestem zachwycony albumem. Różne nastroje, i style muzyczne przeplatają się tutaj w niezwykle frywolny sposób.

”Breaking Point” to genialna gitara i harmonijka, a „White Silver Sands” to wesoła, trąbkowa melodia, która pozwoli nam pobujać się z uśmiechem na twarzy nawet w jesienne popołudnie.

Serdecznie polecam Wam posłuchania tego albumu, który w całości jest dostępny na Spotify. Już dawno nie słyszałem albumu, który jest tak lekki i przyjemny. Pomimo tego, pozwala zanurzyć się w spokoju we własnych myślach. Dla mnie zdecydowanie jest to album miesiąca, pomimo że wydany został niemal 50 lat temu!

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.