Rocketman
Studio

Rocketman — Czeka Was odlotowa impreza!

Ciemny korytarz, na którego końcu otwierają się drzwi. Z oślepiającego światła do wnętrza wchodzi ubrany w anielsko-diabelski czerwono-pomarańczowy strój Elton John i walecznym, ciężkim krokiem wchodzi do sali, w której w klasycznym okręgu stoją krzesła grupy wsparcia. Tak wita nas Rocketman, musical, który opowiada historię dzieciństwa i części kariery Eltona Johna. Napisałem, „opowiada historię”,  bo nie jest to film stricte biograficzny, a pierwszoosobowa relacja muzyka o sobie samym. Linia czasu wielokrotnie jest w nim zniekształcona, a wydarzeniom historycznym towarzyszą elementy fantasy i sekwencje taneczne.

Pierwszy (z wielu) kostium Eltona Johna, który widzimy w filmie
Pierwszy (z wielu) kostium Eltona Johna, który widzimy w filmie.

Rocketman – fakty

Rocketman to musical biograficzny oparty na życiu Eltona Johna. Za reżyserię odpowiada Dexter Fletcher, a scenariusz napisał Lee Hall. W rolę tytułową wcielił się Taron Egerton, który znany jest między innymi z serii Kingsman. Oprócz niego na ekranie zobaczymy Jamiego Bella jako Berniego Taupina, wieloletniego pisarza Eltona Johna, Richarda Maddena grającego Johna Reida (Menedżer  Eltona w latach 1970-1998) i Bryce Dallas Howard wcielającą się w matkę Eltona Johna. Film zatytułowano po piosence Johna z 1972 roku.

Historia Rocketmana

Ten musical to historia, którą opowiada sam Elton John. To daje kapitalną, pierwszoosobową perspektywę na wszystkie przedstawione wydarzenia. Pozwala też zrozumieć elementy fantasy czy sekwencje taneczne. To elementy narracji oddające emocje i wspomnienia Johna. Dla przykładu na koncercie w klubie Troubadour Elton gra Crocodile Rock, czyli utwór wydany w 1972 roku. Koncert odbywa się w 1970 i choć był odlotowy, to nie aż tak jak jest to przedstawione. Gdyby to był typowy film biograficzny, odebrałbym to jako niedopatrzenie. Tutaj to naturalne, bo bardziej niż o idealną zbieżność z historią chodzi o oddanie emocji i atmosfery panującej wtedy w tym legendarnym miejscu. Kilkukrotnie za pomocą muzyki i choreografii przenosimy się w czasie. Podczas mojej ulubionej sekwencji w rytm Honky Cat, możemy podziwiać kilka jego legendarnych strojów. Możemy wręcz poczuć to, jak Elton John popada w zakupoholizm.

Elton John (Taron Egerton) chwilę przed koncertem w klubie Troubadour (Mandatory Credit: Photo by David Appleby)
Elton John (Taron Egerton) chwilę przed koncertem w klubie Troubadour (Mandatory Credit: Photo by David Appleby)

Ciężko być Rocketmanem

A będąc przy używkach, tych na ekranie nie brakuje. Filmy o gwiazdach mają to do siebie, że są mocno spolaryzowane. Albo pokazuje się narkotyki w ilościach hurtowych i wręcz opiera się na nich fabułę, albo wybiela się bohatera, że on o narkotykach to jedynie słyszał. Rocketman przedstawia Eltona Johna uczciwie. Narkotyki były częścią życia artysty, podobnie jak alkohol i nie jest to ukrywane. Warto zaznaczyć, że muzyk oraz jego mąż odpowiadali za produkcję więc odwaga, by pokazać przeszłość Eltona szczerze, zasługuje na uznanie. Kariera Johna składała się z niewyobrażalnych sukcesów i popularności, ale nie brakowało w niej samotności, problemów i smutku. Dzięki temu filmowi mamy szansę zobaczyć, jak wiele trzeba włożyć energii i cóż, siebie, by fani na koncertach mogli zobaczyć gwiazdę, którą przyszli oglądać.

Oglądanie Rocketmana

Ten film ogląda się z zapartym tchem. Moim zdaniem to popis aktorski Tarona. Elton John to osobistość, której wydawałoby się, nie da się podrobić. Tymczasem aktor wcielił się w niego koncertowo. Ponadto sam zaśpiewał utwory Eltona, nie starając się go podrabiać, zrobił to na swój sposób, dzięki czemu zyskały nową świeżość. Na szczęście nie jest to teatr jednego aktora. Cała obsada perfekcyjnie odegrała swoje role, dzięki czemu postaci były wiarygodne i stanowiły elementy świata muzyka, a nie jedynie tło. Chyba najwyraźniej widać to na przykładzie Johna Reida. Owszem zachowywał się momentami totalnie egoistycznie, ale jednocześnie tak logicznie, że nie sposób się z nim nie zgadzać. To powoduje, że nie jest to typowo zła postać, bo rozumiemy jego pobudki.

Elton John ( Taron Egerton) i John Reid (Richard Madden)
Elton John ( Taron Egerton) i John Reid (Richard Madden)

Wartym zaznaczenia jest fakt, że w filmie zawarto pierwszą scenę stosunku homoseksualnego w historii wysokobudżetowych produkcji. Obawiałem się, że fakt bycia gejem może zostać potraktowany jako główna linia mająca sprzedać tę produkcję. Na szczęście tutaj również widać kunszt reżyserski Fletchera. To było bardzo ważne wydarzenie w życiu Eltona, które mocno wpłynęło na jego życie oraz relację z Johnem Reidem i tak przedstawia to twórca. Ta scena jest w filmie, bo jest istotna, a nie po to, by sprzedać film. Brawa zarówno dla aktorów, jak i dla reżysera.

Rocketman – jest odlot?

To wyborny film. Fani Eltona Johna będą absolutnie zachwyceni. Ci, którzy znają jego utwory, choćby z radia będą się doskonale bawić. Nie dość, że posłuchają nowych wykonań znanych przebojów, to poznają fakty, o których nie mieli dotychczas pojęcia (dacie wiarę, że Elton John sprzedawał w pewnym momencie 5% światowej muzyki!). Reszta zobaczy świetny musical, który spełni wszelkie oczekiwania aktorskie, muzyczne czy po prostu rozrywkowe. To świetny film, który z absolutną przyjemnością polecam. Znałem jego utwory. Nie znam nikogo, kto nie zna przynajmniej kilku z nich. Wiedziałem też, że ma tytuł szlachecki. I w zasadzie oprócz ogólnego zarysu jego postaci, to tyle. Gdy usłyszałem o tym, że do kin wchodzi film o życiu Eltona Johna, po prostu chciałem go zobaczyć. Z ciekawości. Widziałem go już dwa razy i pewnie wybiorę się znowu i Was też gorąco zachęcam, bo jak na Eltona Johna przystało — Rocketman to totalny odlot.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Enable Notifications    Ok No thanks