Zespół Rival Sons
Studio

Rival Sons w Nottingham

Jakiś czas temu zapowiadałem w podcaście, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to na początku Listopada pojadę na koncert Rival Sons. Jest to jeden z ulubionych zespołów mojej dziewczyny. Gdy Justyna przeczytała, że jej ulubieńcy pojawią się w Wielkiej Brytanii, od razu zaczęła mnie przekonywać do posłuchania ich na żywo. Jako że trochę znałem już ich twórczość (nie jest to trudne, mając fankę w mieszkaniu) i ich muzyka mi odpowiadała, przystałem na propozycję. I całe szczęście, bo był to jeden z najlepszych koncertów, na jakim byłem.

Rival Sons

Rival Sons to amerykański zespół rockowy z Long Beach w USA. Dotychczas wydali sześć albumów i jedno EP. Są znani z tego, że grają mnóstwo koncertów, a wszystkie wyprzedają się na pniu. W skład zespołu wchodzą Jay Buchanan (wokal, harmonijka ustna, gitara rytmiczna), Scott Holiday (gitara, wokal), Mike Miley (perkusja) i Dave Beste (gitara basowa, wokal). Ich muzykę ciężko opisać jedną czy dwiema kategoriami, ale zdecydowanie jest to Rock and Roll wzbogacony przez western, country i nie tylko. 

Rock City i nie tylko

Podczas aktualnej trasy koncertowej zespół będzie można zobaczyć między innymi w Szwajcarii, Finlandii czy Rosji. Jeśli po przeczytaniu zdecydujecie się wybrać na któryś z koncertów, to sugeruję się spieszyć. Bilety znikają na kilka tygodni przed wydarzeniem. My zdobyliśmy bilety na koncert w Nottingham, który odbył się 5.11.2019 w klubie Rock City. 

Klub ten jest niejako wyjątkowy. Istnieje od 1980 roku i był wielokrotnie nagradzany. W międzyczasie 10 lat z rzędu(!) zdobywał nagrodę Miejsca Roku nadawaną przez Brytyjski magazyn muzyczny Kerrang!.

Powyżej pisałem, że Rival Sons znani są z tego, że dużo koncertują. W 2019 oprócz aktualnej trasy odbyły się trzy inne, z czego dwie w Stanach, a jedna w Europie. 

Rival Sons na żywo

Zacznę od tego, że support, który grał przed Rival Sons, był doprawdy niesamowity. Powiem więcej! Panowie z The Record Company byli tak dobrzy, że mogliby być główną atrakcją wieczoru. Blues Rock i Rock and Roll w najlepszym wydaniu opakowane w niebywałą charyzmę frontmana zespołu. Czapki z głów!

Krótka przerwa pozwoliła wszystkim spóźnionym dotrzeć na miejsce, co zaowocowało pełną i podekscytowaną salą. Nagle, światło zgasło i zrobiło się cicho. Stało się jasne, że wyczekiwanie dobiegło końca.

Wrażenia

Miałem wysokie wymagania wobec tego, co usłyszę. Jak się pewnie domyślacie, po zakupie biletów muzyka Rival Sons towarzyszyła nam niemal codziennie. Pamiętałem też, pod jakim wrażeniem byłem, gdy kilka lat wcześniej usłyszałem ich na ścieżce dźwiękowej serialu Suits. Jednak zestaw utworów, który muzycy postanowili zaprezentować w Rock City, przeszedł najśmielsze oczekiwania. 

Większość koncertów ma jedną z dwóch struktur. Albo muzycy nabudowują napięcie aż do momentu kulminacyjnego, który zamyka koncert albo mają mocne wejście i zamknięcie koncertu. Rival Sons postanowili zagrać mocno na samym początku, rozpoczynając utworem The End of Forever i utrzymali ten poziom, jakość i energię przez cały występ. Włącznie z  dzielącym występ na pół, długim i elektryzującym solo na perkusji, które płynnie przeszło w Look Away. Tworzyli niemal mantryczną atmosferę, korzystając ze świateł, dymu i niebywałych umiejętności wokalisty, jak i pozostałych członków zespołu. 

Pamiętając o tym, że zapowiedziałem ten wyjazd w podcaście, chciałem Wam jakoś oddać tę atmosferę. Poniżej zamieszczam 3 klipy, które pozwolą Wam, choć odrobinę poczuć to, jak genialny to był występ. Jako że format Instagrama jest, jaki jest, pamiętajcie, odtwarzać je sobie na pełnym ekranie! Pierwszy to Fragment utworu Open My Eyes, który był absolutnie kapitalnie wzbogacony przez efekty świetlne. Drugi to Shooting Stars, pochodzący z social media zespołu. Dzięki niemu macie szansę przekonać się na własne oczy, pod jak dużym wrażeniem była publiczność. Trzeci to część utworu Feral Roots. Scott Holiday gra w nim na gitarze dwugryfowej, którą miałem okazję widzieć w akcji po raz pierwszy w życiu. Oczywiście wiedziałem o istnieniu tych gitar, wszak postać Jimmiego Page’a nie jest mi obca, ale dopiero tutaj miałem przyjemność usłyszeć taką gitarę na własne uszy.

Swoją drogą, gdy już jesteśmy przy gitarzyście, zwróćcie uwagę na jego stylizację. Scott Holiday to jeden z najciekawiej i najbardziej stylowo noszących się muzyków na świecie.

The End of Forever

Niestety, koncerty mają to do siebie, że się kończą. Ten nie był wyjątkiem. Pomimo tego, że oprócz podstawowy usłyszeliśmy trzy utwory na bis, to przyszedł moment, w którym muzycy porozrzucali trochę kostek do gitary i pałeczek do perkusji, zapozowali do zdjęć i ruszyli w dalszą podróż. A my, można powiedzieć z nimi, bo do domu mieliśmy ponad 300 kilometrów. 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.