Tabela sprzedaży suvów
Garaż

Przyszłość motoryzacji to SUV i Crossover

W pilotażowym odcinku naszego podcastu zostałem podpuszczony przez Bartka, żeby napisać artykuł, w którym zawrę swoje przemyślenia dotyczące aut typu SUV i Crossover. Oczywiście nie w kontekście ewolucji rynku samochodowego, a nie osobistych preferencji klientów. Ten krótki tekst skupi się na tym, dlaczego producenci samochodów robią ich coraz więcej, kosztem np. Stylizowanych retro hatchbacków oraz na tym, skąd wzięła się nagła miłość do aut na szczudłach. Nie licząc twardych danych, do których będę się odwoływał wszystko to, co tu przeczytacie to jedynie moja opinia. Zapraszam do dyskusji zarówno w komentarzach, jak i na naszym fanpage’u.

Co to w ogóle za wymysł te SUVy i Crossovery?

Jako że to nie jest blog stricte motoryzacyjny zdaję sobie sprawę z tego, że spore grono naszych odbiorców nie interesuje się na co dzień samochodami, a do sekcji Garaż wchodzi sporadycznie. Niemniej ten wpis skierowany jest do wszystkich stąd też planowałem zacząć go od definicji SUVa i Crossovera. Szukałem oficjalnie ustanowionej szufladki, w którą wrzucamy daną grupę pojazdów i „mamy z głowy”. Niestety w przypadku SUVów taka definicja nie istnieje, a będąc precyzyjnym — jest ich wiele. Sam skrótowiec jest mylący, bo może oznaczać Sport Utility Vehicle lub Suburban Utility Vehicle. Ogólnie rzecz biorąc SUV to samochód, który łączy cechy samochodu osobowego i terenowego. Pozostaje jeszcze crossover, jak go rozpoznać? Czym się różni? 

Punkty odniesienia

Wyobraźcie sobie skalę. Na jednym końcu jest samochód osobowy, powiedzmy VW Passat. Na drugim końcu, prawdziwa terenówka, dajmy na to Hummer H1. SUV na tej skali to Range Rover. Ma ogromne zdolności terenowe, ale jest przy tym bardzo bogato wyposażony i komfortowy w użytkowaniu na co dzień. Crossover będzie gdzieś pomiędzy Passatem, a Range Roverem, choć bliżej VW. To auto osobowe z nieznacznie zwiększonym prześwitem i (często) dodatkami stylistycznymi, które mają je upodobnić do auta terenowego.

Zdjęcie Hummera H1
Hummer H1 (Foto: Hemmings)


Prawda, że trochę to zawiłe? Właśnie z powodu tej zawiłości nie ma określonej sztywno definicji co jest czym. Zwróćcie uwagę na to, że ograniczam się w swoich przykładach i kategoryzowaniu do rynku europejskiego. W USA, które są nie tylko ojczyzną tego typu samochodów, ale też największym rynkiem zbytu, jest 6 różnych kategorii SUVów w zależności od wielkości.

Skąd się wzięły auta typu SUV i Crossover? 

Pominąwszy konstrukcje z lat 30. i późniejszych, które może i byłyby SUVami w naszych czasach, ale wtedy były po prostu…samochodami. Historia faktycznych SUVów zaczyna się w 1962 roku w USA gdzie rozpoczęto sprzedaż Jeepa Wagoneera. To pierwszy samochód, który nazwałbym SUVem. Pierwszy model europejski to Range Rover, który niejako stworzył tę kategorię w Europie.

Jeep Wagoneer 1962
Jeep Wagoneer 1962 (Fot: Autoevolution)

Historię Crossoverów można datować od aut takich jak Matra-Simca Rancho, jednak za pierwszy samochód tego typu uznaje się wspomniany przeze mnie w podcaście AMC Eagle. Ze współczesnych aut pierwsza była znana i dość popularna w Polsce Toyota RAV-4. Ludzie niemalże od razu je pokochali. Wysoka pozycja za kierownicą dająca poczucie władzy i ułatwiająca manewrowanie w mieście, praktycznie nigdy niewykorzystywane własności terenowe, które świetnie sprawdzają się idealnie do pokonywania krawężników i wtedy, gdy drogi są w nienajlepszym stanie, spora pakowność i napęd 4×4 dający spokój, gdy przychodzi zima. Producenci podążyli za rynkiem i zaczęli masowo wprowadzać takie samochody do swoich ofert.

Co się zmienia?

Ale dlaczego marki samochodowe kasują inne samochody ? Skąd decyzje producentów o braku kontynuacji dla swoich modeli? Dlaczego Ford Motor Company wycofuje większość samochodów z rynku USA, a na ich miejsce wprowadza coraz to nowe SUVy i Crossovery. Czasem robiąc to nawet pod znanymi na rynku nazwami, takimi jak Puma? Przecież sprzedaje się coraz więcej samochodów, a wszyscy wiemy, że fani aut chcą aut, a nie SUVów… No nie do końca. 

Za i przeciw

Po pierwsze wzrasta sprzedaż usportowionych i sportowych SUVów. Samochody z najwyższej półki takie jak Porsche Cayenne i Macan, Bentley Bentayga czy Lamborghini Urus sprzedają się świetnie. Ich sprzedaż zaś, ma odbicie na tańszych opcjach. Po drugie, Ci fani bardzo często nie kupują aut nowych, po prostu. Za to „zwykli” ludzie wolą siedzieć wyżej, mieć więcej miejsca na bagaż i ułatwione życie w czasie słabych warunków na drodze. Po trzecie, sam rynek też tylko pozornie rośnie, bo jego dynamika też się zmienia. Ludzie kupują mniej aut i choć nie oznacza to jakichś dramatycznych skoków procentowych to nowych aut będzie sprzedawało się mniej i mniej, a to wszystko dzięki elektrycznym skuterom i hulajnogom, autom na minuty i innym tego typu usługom. 

Rządek Lamborghini Urus
Rządek Lamborghini Urus (Fot: Endgadget)

Sam jestem fanem aut i mógłbym sobie pozwolić na posiadanie samochodu, ale zwyczajnie go nie potrzebuje na co dzień. Stojąc przez większość czasu generowałby tylko koszty, choćby na miejsce parkingowe. Zdecydowanie bardziej kalkuluje mi się nieposiadanie samochodu, a w razie konieczności dalszej podróży po prostu wypożyczenie go. Zawsze w tle takich rozmów był też argument o paliwożerności dużych samochodów, ale czy w dzisiejszych czasach wciąż jest aktualny? Nie wydaje mi się. W latach 80. różnica w spalaniu dużego SUVa i sedana nierzadko przekraczała 50%. Teraz jest to około 10%, a wiele osób jest w stanie zaakceptować takie poświęcenie biorąc pod uwagę szereg zalet jakie gwarantuje SUV. Warto zaznaczyć też to, że samo prowadzenie dużego auta, w dodatku bez wspomagania wymagało sporo siły. Manewrowanie, zwłaszcza na parkingach, było dość trudne. Nowoczesne SUVy wyposażone są w mnóstwo systemów, które sprawiają, że nie tylko jest to proste, ale nawet przyjemne. Dobrym przykładem jest BMW X7, w którym aktualna generacja systemu iDrive z BMW pozwala nam wyświetlić auto na ekranie dając swobodę podglądu z każdej ze stron w czasie rzeczywistym. 

Jest popyt? Jest podaż.

Najnowszy Ford Focus w wersji Active
Najnowszy Ford Focus w wersji Active (Fot: Motor1)

Jak reagują na to producenci? Naturalnie poszerzają portfolio SUVów i Crossoverów tak jak tylko mogą i dlatego, tak ważna jest linia „Active” dla Forda, której tak bardzo nie znosi Bartek. Te auta są ważne, bo po prostu się sprzedają. Jednakże, jak mówiłem wcześniej aut będzie sprzedawało się mniej więc producenci samochodów muszą nie tylko zwiększać ilość oferowanych, lukratywnych opcji, ale też ograniczać te, które przynoszą straty bądź zbyt małe zyski. Przykładem niech będzie odwołujący się do mody na retro VW New Beetle. Legenda „Garbusa” nie wystarczyła do zachęcenie wystarczająco dużej liczby osób, by opłacało się opracowywać kolejną generację. Postanowiono zainwestować w np.T-Crossa i T-Rocka, które z pewnością się sprzedadzą. Innym zabiegiem są wszechobecne kolaboracje, których pojawia się coraz więcej, nawet u nas w Garażu. 

SUV i Crossover to przyszłość

Producenci samochodów (niestety) od dawna nie robią ich z pasji. To biznes. Widząc kurczący się rynek i niszę, która sprowadza do salonów jedynie dziennikarzy i turystów nie będą w nią inwestować. SUVy i Crossovery to przyszłość czy tego chcemy, czy nie.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.