Zdjęcie zespołu promujące trasę no to che
Studio

Lao Che – No to Che!

Nie ma w historii całej polskiej muzyki, takiego zespołu, którego darzę większą sympatią niż Lao Che. Możecie się zatem domyślić, jak bardzo zasmuciłem się na wieść o tym, że Lao Che zawiesza działalność i wyrusza w pożegnalną trasę koncertową „No to Che”.

Lao Che

Zespół pochodzi z Płocka. Jego trzon stanowili Mariusz „Denat” Denst (sampler), Hubert „Spięty” Dobaczewski (gitara, wokal) i Michał „Dimon” Jastrzębski (perkusja). Stworzyli oni w 1998 roku hip-hopowe trio Koli. W 1999 dołączyli do nich Michał Warzycki (gitara), oraz Filip „Wieża” Różański (klawisze). Podczas nagrywania pierwszego albumu (już jako Lao Che), pojawił się Rafał „Żubr” Borycki (bas), a Wawrzyckiego zastąpił Jakub „Krojc” Piskorski. Rok później zespół zasilił Maciej „Trocki” Dzierżanowski (perkusjonalia). 

W 2011 Piskorski opuścił zespół, a Lao Che przez kilka lat grało w sześcioosobowym składzie. W 2017 dołączył do nich Karol Gola (saksofon, flet, klawisze). Od tamtej pory skład zespołu nie uległ zmianie. 

Muzyka Lao Che zyskała status kultowej, a sam zespół ma wierne grono fanów. Od ponad 20 lat wyznaczają nowe trendy na polskiej scenie muzyki rockowej i alternatywnej. Niebanalne teksty i niecodzienne brzmienia sprawiają, że muzyka Lao Che wyjątkowa.

Dzisiaj w Studio zapraszam was na krótki przegląd twórczości zespołu, w ramach przygotowania do ich pożegnalnej trasy.

Gusła

Chociaż zespół zaczął swoją działalność w 1999 roku, to pierwszy ich album pod tytułem „Gusła”, ukazał się dopiero w 2002. W swej treści odnosi się do średniowiecznych słowiańskich legend i wierzeń. Teksty zawierają nawiązania, a nawet konkretne cytaty z polskiej literatury tamtych czasów.  Słuchacze chwalili go za zróżnicowaną stylistykę i ilustracyjny charakter muzyki. Już wtedy zauważono, że twórczość Lao Che ciężko przypisać do konkretnego nurtu.

Powstanie Warszawskie

Drugie było „Powstanie Warszawskie” z 2005 roku, które zapewniło Lao Che olbrzymi wzrost popularności. Album opisuje najważniejsze wydarzenia z drugiej połowy 1944 roku. Zespół za pomocą muzyki, przedstawia wydarzenia Powstania Warszawskiego w sposób dostępny i zrozumiały dla współczesnego odbiorcy. 

Płyta ta została odebrania pozytywnie przez zdecydowana większość krytyków. Opisywano ją jako niebanalną i emocjonującą. Gazeta Wyborcza uznała ten album za najważniejsze wydarzenie muzyczne roku 2005. Album uzyskał status złotej płyty. Ponadto w 2012 roku, członkowie zespołu zostali uhonorowani Srebrnymi Krzyżami Zasługi, za działalność na rzecz popularyzacji i upamiętniania Powstania Warszawskiego.

Gospel

Następną płytą Lao Che był wydany w 2008 roku „Gospel”. Motywem przewodnim były tematy religijne. Album jest pełen rozważań na temat sensu istnienia, wiary (czy też jej braku), oraz poszukiwania. Znajdziemy w nim mnóstwo nawiązań do Biblii i symboliki chrześcijańskiej. 

Płyta spotkała się z bardzo zróżnicowanym odbiorem. Jedni chwalili ją za ciekawe, odważne i czasem też groteskowe podejście do podejmowanego tematu. Inni narzekali na słabą warstwę muzyczną, uznając Gospel za krok w tył, po niesamowicie udanym Powstaniu. 

Wydanie uzyskało status platynowej płyty, a utwór Hydropiekłowstąpienie znalazł się dwukrotnie na pierwszym miejscu Listy Przebojów programu Trzeciego Polskiego Radia.

Prąd stały / prąd zmienny

Czwarta płyta Lao Che była stylistycznie inna niż wszystkie poprzednie. Miejsce gitar zajęły syntezatorowe, elektroniczne brzmienia oraz wyraziste linie basowe. Zmieniły się również teksty. Pierwszy raz nie miały one motywu przewodniego, a poruszały naprawdę różne tematy – tożsamość, wiara, życie i społeczeństwo.

Wielu uznało ten krążek za eksperymentalny, pokazujący nową jakość w twórczości zespołu. Zdania były podzielone jeszcze bardziej niż w przypadku płyty „Gospel”. Mówiono o „przekombinowanych na siłę” tekstach i nierównym poziomie poszczególnych utworów. Album zebrał umiarkowanie pozytywne oceny wśród krytyków. Nie odbił się jednak tak wielkim echem, jak dwa poprzednie.

Soundtrack

Chociaż zespół sięgnął ponownie po elektroniczne brzmienia, to w niektórych  utworach na pierwszy plan powróciła gitara. Ten album, jeszcze bardziej niż poprzedni pokazywał, że Lao Che szuka swojej muzycznej tożsamości, eksperymentując z mieszaniem różnych gatunków. Krytycy docenili różnorodność i dobre teksty Spiętego. Soundtrack uznano za krok w dobrą stronę, po niezbyt ciepło przyjętym „Prądzie…”. Jeden z moich dobrych przyjaciół stwierdził, w odniesieniu do utworu „Jestem Psem”:

”Ciekawe jest to, że najlepszą muzykę elektroniczną na polskiej scenie, robi obecnie zespół rockowy”. 

Album uzyskał w tytuł Złotej Płyty.
Ja sam dostrzegłem wtedy „poetycki” talent Huberta Dobaczewskiego. Pamiętam, że to właśnie ta płyta sprawiła, że zacząłem słuchać Lao Che regularnie. 

Dzieciom

Pamiętam, jak bardzo podekscytowany byłem z powodu singla „Tu” promującego płytę. Radość była jeszcze większa, bo wraz z jego wydaniem, podano informację, że płyta ukaże się w dniu moich urodzin! Czekałem z wielkim zniecierpliwieniem i chociaż premiera lekko się przesunęła, to i tak byłem zachwycony!

Lao Che ponownie pokazało coś nowego. Elektronika komponowała się z gitarowymi riffami i wyrazistymi liniami basu. Tytuł „Dzieciom”, nawiązuje do tomiku wierszy „Brzechwa dzieciom”. Nie jest to jednak płyta skierowana do najmłodszych. Jak mówią sami artyści, jest ona „raczej dla dorosłych dzieci, dla tych, którzy mają dzieci i dla wszystkich, którzy byli kiedyś dziećmi”.  Teksty, chociaż operują dziecięcą formą, dotykają zagadnień związanych z poszukiwaniem własnej tożsamości. Mówią o byciu rodzicem i partnerem, oraz o problemach wiążących się z tym. Niektóre poruszają też na tematy polityczne.

„Dzieciom” uznano za album przełomowy i intrygujący, zarówno w kwestiach muzyki, jak i tekstu. Spięty bawi się słowem, bardzo zręcznie łącząc różne formy i zaskakując rozbudowanymi metaforami. 

Wydanie odbiło się olbrzymim echem na rodzimym rynku muzycznym, zapewniając Lao Che miejsce, w świadomości zdecydowanej większości Polaków. Była to głównie zasługa „Wojenki”, która utrzymywała się przez wiele tygodni na szczycie Listy Przebojów Trójki.

Wiedza o społeczeństwie

Ostatnia w dotychczasowym dorobku i mam nadzieję, że nie ostatnia kiedykolwiek płyta Lao Che. Stylistycznie bardzo zbliżona do poprzedniej. Słychać, że zespół odnalazł swoją muzyczną tożsamość i czuje się w niej dobrze. Teksty, traktujące o społecznych aspektach egzystencji, są jeszcze bardziej błyskotliwe i celne niż poprzednio. Usłyszymy o granicach, zarówno tych społecznych, jak i geograficznych, związkach i relacjach międzyludzkich. Znalazł się też moment na krytykę pewnych poglądów i obojętności politycznej.

Postęp zauważalny jest nie tylko w warstwie tekstowej, ale też w tej muzycznej. Płyta jest dobrze wyważona. Słuchając, ma się wrażenie, że każdy dźwięk oraz każda nuta jest przemyślana i potrzebna. Mamy też poczucie obcowania ze skończonym, pełnym dziełem.

Zarówno krytycy, jak i słuchacze docenili album, który bardzo szybko zyskał status Złotej Płyty. Zajął również pierwszą pozycję na Oficjalnej Liście Sprzedaży (OLiS) w okresie 16.02-22.02.2018. Singiel „Nie raj”, który promował płytę, przez kilka tygodni utrzymywał się na samej górze notowania LP3.

No to Che

Na przestrzeni ostatnich 12 lat, byłem na wielu koncertach Lao Che. Między innymi na koncercie w krakowskim klubie Studio, podczas trasy promującej album „Wiedza o społeczeństwie”.  Na żywo ta muzyka nabiera jeszcze więcej głębi. 

„No to Che” jest pożegnalną trasą zespołu, na której Lao Che ma zamiar zagrać zarówno utwory z ostatnich płyt, jak i odświeżyć swoje starsze numery. Koncerty odbywają się w całej Polsce. Jeśli chcecie mieć szansę usłyszeć zespół na żywo, to powinniście się śpieszyć! Zainteresowanie jest olbrzymie, przez co pierwsza pula rozeszła się błyskawicznie. Ja swój bilet już kupiłem. Mam nadzieję, że przynajmniej z niektórymi z was, zobaczę się w Krakowie 27 marca!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie spacerują, buty, dziecko i na zewnątrz
Trasa pożegnalna (stan na dzień 21.11.2019)
Zdjęcie pochodzi z profilu Lao Che na portalu Facebook

Trasa „No to Che” może być ostatnią okazją, aby bezpośrednio spotkać się z muzyką Lao Che. Co prawda zespół jedynie zawiesza działalność, ale nie wiemy, czy kiedykolwiek wrócą razem na scenę. Mam nadzieję, że o Lao Che jeszcze kiedyś będzie głośno. Jak na razie nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cieszyć się z pożegnalnej trasy.

Do zobaczenia na koncercie…

Che!

Współzałożyciel i były redaktor Szycinamiare.pl

Loading Facebook Comments ...

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Enable Notifications    Ok No thanks