okładka płyty
Studio

Myslovitz – Miłość w czasach popkultury

Czy pamiętacie, jakiej muzyki słuchali wasi rodzice, kiedy byliście dziećmi? Ja pamiętam doskonale. W tamtych czasach oboje mieli coś, co obecnie nazywam „dobrym gustem muzycznym”. Częstymi gośćmi w odtwarzaczu mojej mamy były takie zespoły jak Dire Straits, Perfect, Budka Suflera czy… Myslovitz.

Miłość w czasach popkultury

Album „Miłość w czasach popkultury” wspominam nie bez powodu. Za kilka dni (25.10.2019), będzie miała miejsce dwudziesta rocznica jego wydania. „Miłość” jest jednym z najważniejszych albumów tamtych czasów i prawdopodobnie najważniejszym w całym dorobku zespołu. Utwory „Długość dźwięku samotności”, „My” i „Chłopcy”, przez wiele tygodni utrzymywały się na pierwszych miejscach list przebojów. Dzięki nim Myslovitz dotarło do szerszej publiczności. 

Długość dźwięku samotności

Koniec XX wieku niósł ze sobą wielkie nadzieje, ale też obawy. Presja na ludziach, którzy wchodzili wtedy w dorosłość, musiała być niesamowicie duża. Spodziewano się nagłych zmian i szybkiego rozwoju.

Długość dźwięku samotności jest jedną z pieśni tego pokolenia. Pokolenia, które rozpoczynało poszukiwanie swojej tożsamości i zaczynało mieć realny wpływ na procesy zachodzące w społeczeństwie. Ludzi, którzy byli zmęczeni starszym pokoleniem i jego oczekiwaniami. Dlatego, chyba każdy chciał się czasem „schować, na jakiś czas i jakoś tak, nienaturalnie, trochę przesadnie, pobyć sam…”  

W tekstach znajdziemy też wątki poszukiwania miłości i akceptacji, tożsamości i sensu istnienia, spokoju i odpoczynku. Pomimo swojej pozornej prostoty, teksty są bardzo uniwersalne i aktualne.

Ostatnie tchnienie polskiego rocka?

Przygotowując się do napisania tego tekstu, zdałem sobie sprawę, że ten krążek, był chyba ostatnim, który mieści się w ramach klasycznego polskiego rocka. Oczywiście, mówię o takich, które przeniknęły do szerszej publiki i są ogólnie rozpoznawalne. 

Jeśli rzeczywiście tak jest, to cieszy mnie to, że szczyt popularności tego gatunku zamyka tak wspaniały album.

20 lat później…

Pomimo tego, że słuchałem tej płyty wiele razy, zrozumiałem ją dopiero teraz. Kiedy zacząłem się zastanawiać, nad właściwym znaczeniem wersów. Dostrzegłem drugie dno w tych tekstach. 

Myślę, że nie jestem w stanie lepiej polecić tego albumu. Bo czy coś, co po dwudziestu latach od wydania nadal zachowuje swoją świeżość, może nie być dobre?

Do napisania tego artykułu, natchnął mnie wpis na stronie ASZdziennik.
Serdecznie pozdrawiam całą redakcję w imieniu SnM 🙂

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.