Atelier

Mój problem z sieciówkami

Od jakiegoś czasu mam alergię na duże sklepy, sprzedające tanie ubrania w ilościach masowych. Im bardziej świadomym konsumentem rynku odzieżowego jestem, tym częściej przechadzając się po galeriach handlowych, czuję odrzut już na sam widok pewnych szyldów i witryn, które jeszcze dwa-trzy lata temu były dla mnie zachęcające.

Dzisiaj w Atelier przyjrzę się tym sklepom i oferowanym w nich produktom trochę dokładniej, biorąc pod uwagę różne aspekty, zarówno produktów, jak i ich funkcjonowania.

Disclaimer: mówimy tylko o męskiej części. W damskiej odzieżówce sprawy mają się trochę inaczej.

Uśredniona rozmiarówka i dziwne kroje

Duże sieciówki coraz częściej w swoich kolekcjach zawierają pól-formalne i formalne ubrania takie jak marynarki, a czasem nawet całe garnitury. Uproszczona skala rozmiarów od S do X(…)L, czy numeryczna 46-60 sprawdza się w przypadku kurtek, większości płaszczy, swetrów, bluz i tego typu rzeczy. Niestety w przypadku marynarek i garniturów jest niewystarczająca.

Każdy z nas jest inny. Różnimy się wzrostem, budową ciała, proporcjami. Taka rozmiarówka często uniemożliwia nam właściwe dobranie elementów garderoby do sylwetki. Podam siebie jak przykład: chcąc kupić koszulę w jednym z najpopularniejszych na świecie sklepów (hm… ciekawe, o jaki może chodzić) to decydując się na rozmiar S/M mam dobrze dopasowaną koszulę, ze zbyt krótkimi rękawami, natomiast biorąc L mam rękawy dobrej długości i zdecydowanie zbyt luźną koszulę. Oczywiście w grę wchodzą przeróbki krawieckie, natomiast ich koszt byłby zbliżony do kosztu koszuli, więc jest to gra niewarta świeczki. Za podobną cenę mogę mieć lepiej dopasowaną koszulę i z dużo lepszych materiałów.

Do tego często można spotkać dziwne kroje: bardzo wysokie położenie guzika w marynarce, zbyt obszerne nogawki, zbyt wysoki/niski stan spodni itp. W parze z tym idą również problemy z designem.

Design

Na szczęście jest to problem występujący coraz rzadziej i więksi gracze rynku odzieżowego popełniają coraz mniej błędów. Nie oznacza to jednak, że nie występują one wcale. Bardzo często na podstawie samego designu jesteśmy w stanie określić cenę konkretnych artykułów. Pewne rozwiązania po prostu wyglądają na tanie i nie będą robić dobrego wrażenia.

Obrazek przedstawia niskiej jakości but, o koszmarnym designie
But marki but znaleziony na Allegro
Na obrazku znajduje się czarny półbut marki Gino Rossi.
Gino Rossi

Mówię tutaj o różnych potworkach takich jak kontrastowe obszycia i wstawki, podwójne butonierki, nadruki na koszulach i marynarkach, klasyczne buty z białą gumową podeszwą… Wiele można zarzucić projektantom dużych marek, a próby „upiększania” oraz upraktyczniania pewnych klasycznych rozwiązań są jednym z ich grzechów głównych.

Niskie ceny = niska jakość

Tak, wiem. Nie odkrywam nowego kontynentu, mówiąc, że tanie rzeczy są słabe jakościowo. Jest jednak kilka marek odzieżowych, które proponują dobre jakościowo ubrania w miarę przystępnych cenach.

Totalnie pomijam temat ubrań, które można znaleźć w dużych supermarketach. Działy odzieżowe tych sklepów należy omijać szerokim łukiem. Oferowane tam produkty  w większości składają się z materiałów syntetycznych: poliesteru, poliamidu lub akrylu, z ewentualną domieszką włókien naturalnych. Pomimo tej domieszki, włókna syntetyczne są na tyle dominujące, że nie pozwalają na swobodny przepływ powietrza przez tkaninę. To coś, co będzie sprawiać dyskomfort oraz powodować nadmierne pocenie podczas użytkowania.

Przestrzegam również przed „eleganckimi” akcesoriami z tych sklepów. Spotykam się czasem z podejściem, że „skoro wydałem już sporą sumkę na garnitur, to zaoszczędzę i kupię tanie dodatki. Przecież nikt nie zauważy różnicy”. No właśnie nie do końca. Jedwabne czy wełniane krawaty mają swój charakterystyczny, szlachetny połysk i jest on zgoła inny od tego poliestrowego. Tego typu dodatki będą kontrastować jakościowo z resztą stroju, psując spójność całej kreacji i wprawne oko od razu to zauważy.

Na obrazku widać szerek ubrań męskich zawieszonych na prostym wieszaku na szarnym tle
Znalezienie dobrych jakościowo ubrań w dobrej cenie może być często nie lada wyzwaniem…

Mówiąc natomiast o markach typowo odzieżowych, jest już trochę lepiej (co nie znaczy, że jest dobrze). Popularne sieciówki mają w swojej ofercie zarówno ubrania dobre, jak i te gorsze jakościowo. T-shirt składający się w 100% z bawełny jest już raczej standardem. Gorzej wypadają one w kwestiach marynarek, bluz, spodni itp. gdzie dalej dominują tkaniny syntetyczne lub mieszanki. Marynarki 100% poliester lub w mieszance 95% poliester + 5% wełna/bawełna, tylko po to, żeby móc umieścić na metce „wool blend” są standardem. Zdarzają się również artykuły, na przykład marynarki, z naturalną tkaniną właściwą i syntetyczną podszewką. Na dodatek dość często nie odstają one znacznie ceną od lepszych jakościowo rzeczy, które można znaleźć u mniej powszechnej konkurencji. Wystarczy dobrze poszukać i za podobne pieniądze jesteśmy w stanie znaleźć marynarkę składającą się w 100% z włókien pochodzenia naturalnego.

W parze ze słabą jakością tkanin idzie słaba jakość wykończenia. Niedoróbki, wystające nici, krzywe szwy i nieprecyzyjne łączenia poszczególnych elementów są dość częstym zjawiskiem.

Niska jakość obsługi

Nie mówię, że absolutnie każdy pracujący w typowej sieciówce nie ma zielonego pojęcia o tym, co właściwie sprzedaje. Jestem pewien, że wśród pracowników tych firm znajdą się również pasjonaci, natomiast jest to niewielki odsetek. Większość z nich to ludzie zatrudnieni na stanowisko składacz-magazynier-kasjer-konsultant telefoniczny-sprzątacz-kierowca wyścigowy-akrobata, mający swoją pracę w głębokim poważaniu, przychodzący tam z podejściem „byle przetrwać i do domu”.

Ich zadaniem jest utrzymanie sali sprzedaży we względnym porządku, obsługa kasy fiskalnej oraz dbanie o to, żeby towar był na bieżąco wykładany na półki. Od czasu do czasu zdarzy się przyjąć jakąś reklamację, a zapytani o pomoc zazwyczaj nie są w stanie powiedzieć więcej niż “ta koszula jest ładna”.

Problem wynika z tego, że firmy inwestują zbyt mało (o ile w ogóle) w szkolenia produktowe, przez co ich pracownicy zazwyczaj nie mają źródła do czerpania takiej wiedzy, a niskie wynagrodzenia sprawiają, że nie mają też chęci sami się douczać.

Powszechność

Produkty, które proponowane są przez duże sieci, nie mają pewnej aury wyjątkowości. Oczywiście, jeśli chcemy mieć coś absolutnie wyjątkowego, to jedyną opcją jest szycie na miarę, które nie oszukujmy się tanie nie jest. Większość z nas decyduje się na skorzystanie z takiej usługi jedynie w przypadku specjalnych okoliczności. Usługę MTM oferuje większość sieci specjalizujących się w produkcji formalnego ubioru, natomiast Bespoke jest dalej dość rzadko wybieranym rozwiązaniem. MTM polega na dopasowaniu istniejącego już szablonu (np. marynarki) do sylwetki klienta, pozwalając mu na wybór materiałów. W przypadku Bespoke sprawa ma się zgoła inaczej: tutaj krawiec zbiera wymiar z klienta, tworzy wzór na jego podstawie i ręcznie wykraja materiał przed uszyciem. Taki proces trwa dłużej, a sama usługa jest zdecydowanie droższa.

Jeśli dobrze poszukamy, to bez większych problemów znajdziemy pracownię, w której możemy skorzystać z takich usług. Ceny zależą od wielu czynników: lokalizacji, wybranych materiałów, renomy pracowni itp. Dolna granica to około 2000 zł, a górna praktycznie nie istnieje.

Możemy natomiast zbliżyć się chociaż trochę do tego poczucia ekskluzywności, kupując produkty renomowanych marek. Z zasady im coś jest droższe, tym mniejszy procent populacji może sobie na to pozwolić. Kupując więc droższe produkty, zmniejszamy prawdopodobieństwo, że spotkamy kumpla ubranego w taką samą rzecz, jaką mamy na sobie.

Dobre strony sieciówek

Duże sklepy tego typu mają też dobre strony, oferując niektóre grupy produktowe niezłej jakości przy dużo niższych cenach niż droższa konkurencja. Mówię tutaj o ubraniach stricte sportowych czy bieliźnie. Są one zazwyczaj wykonane z bawełny, z ewentualną domieszką elastanu (czy innego elastycznego syntetyka) kosztując przy tym mniej niż u konkurencji z fajną metką.

Na obrazku są zwinięte, różnokolorowe tkaniny
Duży wybór kolorów to jedna z zalet dużych sklepów

Kolejnym plusem dużych sieci sklepów jest możliwość zastosowania bardziej odważnego wzornictwa. Dzięki wolumenowi koszt produkcji jest zazwyczaj niższy niż w tych droższych markach, a co za tym idzie w razie, gdyby jakiś wzór się nie przyjął, są w stanie mocno obniżyć cenę i dalej zarobić na takim produkcie. Powoduje to, że są one w stanie podejmować większe ryzyko, produkując coś mniej konwencjonalnego, ponosząc przy tym minimalne straty w wypadku niepowodzenia takiego produktu na rynku.

Jak żyć?

Po pierwsze: zacząć rozglądać się za promocjami i przecenami w salonach lepszych jakościowo marek. Większość marek premium niższego i średniego segmentu operuje cały czas na promocjach w stylu druga sztuka gratis lub -30/40/50% na całe zakupy/kolejną sztukę. Po przeliczeniu, ceny nie są już tak wysokie, a czasem może wyjść taniej niż w sieciówce.

Dobrym rozwiązaniem są również outlety. Nie znajdziemy tam co prawda rzeczy z najnowszej kolekcji, ale będą one nadrabiać jakością.

Po drugie: kupować mniej i bardziej rozsądnie. Zamiast kupić dwie marynarki – jedną czerwoną, a drugą jasnoniebieską, lepszym rozwiązaniem będzie zainwestowanie w jedną granatową, ale za to lepszej jakości. Taka rzecz będzie bardziej uniwersalna, komfortowa i dłużej nam posłuży. Jest to szczególnie ważne na początku budowania swojej garderoby.

Po trzecie: stale się dokształcać. Większa świadomość tego co kupujemy, wpłynie pozytywnie na nasze decyzje zakupowe i pozwoli uniknąć tego co nazywamy dysonansem pozakupowym.

A jakie jest wasze zdanie na temat dużych sieci sklepów? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Współzałożyciel i były redaktor Szycinamiare.pl

Loading Facebook Comments ...

4 komentarze

  • pelczu

    Ten uczuć kiedy masz 172 cm i kilka kg za dużo więc każde spodnie służą Ci jednocześnie za miotłę…
    Zawsze odwiedzam krawca i jest to rzeczywiście koszt czasami przekraczający 30% wartości samych spodni jeżeli trafię na korzystną ofertę.
    Dodatkowo, wyrażam swoją opinię tylko na temat spodni, że jeżeli chcę kupić spodnie bez dziur, przetarć w kolorze czarnym z zamkiem błyskawicznym a nie guzikami i zapłacić tyle ile uważam za rozsądne to często pomimo dzisiejszej ilości dostępnych sklepów to moje zakupy nie kończą się na jednej galerii.

    Powodzenia w dalszym prowadzeniu, będę wpadał 😉

    • Bartłomiej Gdula

      Ja mam ten sam problem z koszulami i marynarkami. Ze względu na to, że jestem dość szczupły, każda, absolutnie każda z zakupionych rzeczy jest przerabiana. Niestety, jedyne co mogłem zrobić to zaprzyjaźnić się z krawcową 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Enable Notifications    Ok No thanks