Gucci Virtual 25
Atelier

Gucci Virtual 25 – buty, których nie ma

Dzisiejszy artykuł miał być o czymś zupełnie innym. Jednak gdy usłyszałem o Gucci Virtual 25, musiałem się z wami tym podzielić. To pierwsze buty, które dostępne są wyłącznie wirtualnie. Postanowiłem poświęcić im tekst, ponieważ uważam, że na naszych oczach tworzy się historia.

Gucci Virtual 25

Tytułowe buty to typowe sneakersy. Na pierwszy rzut oka, nie wyróżniają się niczym szczególnym poza dość… odważnym zestawieniem kolorów oraz dużym logo Gucci na języku, oraz na podeszwie. Zaprojektował je sam dyrektor kreatywny marki, Alessandro Michele zaś “wykonała” białoruska firma Wanna. Dlaczego akurat Wanna? Słynny dom mody już używał ich usług, gdy udostępnił aplikację, gdzie można było wirtualnie przymierzyć najnowszą kolekcję butów przed ich zakupem.

Warto zaznaczyć, że Gucci od dłuższego czasu inwestuje w najnowsze rozwiązania technologiczne. Oprócz wspomnianego już wirtualnego katalogu z przymierzalnią, produkty Gucci można znaleźć choćby w Pokemon Go. Teraz przyszła pora na kolejny krok, e-buty.

Gucci Virtual 25
Gucci Virtual 25 – buty, których nie ma

Virtual 25 kupujemy za około 50zł w oficjalnej aplikacji. Później możemy w nich zapozować do zdjęcia oraz “nosić” na platformie Roblox. I Tyle. Dosłownie. Gucci idealnie trafiło na falę ogromnej popularności i szumu wokół NFT. Non-Fungible Tokens to produkty cyfrowe, które wyróżniane są z użyciem blockchainu, co daje możliwość zidentyfikowania oryginału. Produkty tego typu są na fali i sprzedają się za ogromne pieniądze. Dla przykładu oryginalny Tweet założyciela Tweetera został sprzedany za… 2.9 miliona dolarów. Virtual 25 nie da się odsprzedać, co oznacza, że, pomimo iż jest to produkt wirtualny, to nie należy do kategorii NFT. To jednak nie przeszkadza im się świetnie sprzedawać.

Według Sergeya Arkhangelskiya, Prezesa firmy Wanna rzecz wydaje się prosta: “Za 5, 10 lat duża część przychodów branży fashion będzie pochodziła z produktów wirtualnych.” Czy Pan Sergey ma rację?

Wybór Rzeczywistości

Produkty luksusowe, oprócz najczęściej wspaniałej jakości i wzornictwa, pozwalają nam wyróżnić się w tłumie. Pokazać gust i zamożność. Jeśli możemy postępować w ten sposób na żywo, to dlaczego nie wirtualnie. Domowe systemy VR takie jak PlayStation VR czy Oculus 2 są coraz popularniejsze, podobnie jak rozwiązania AR, do których dostęp daje nam większość dostępnych na rynku telefonów.

Powszechne jest kupowanie swoim awatarom w grach, oraz różnych platformach wyróżniających elementów ubioru. Jeśli awatarem jesteśmy my, to dlaczego na sesję ze znajomymi nie stawić się w najnowszym modelu Gucci. Zwłaszcza że koszt to jedyne 50zł.

Podejrzewam, że większość z Was łapie się za głowę. Ja też w pierwszym momencie kompletnie zdyskredytowałem ten pomysł. Jednak na wspomnianej platformie Roblox, większość użytkowników ma poniżej 13 lat. Dla obecnych 13 latków systemy VR to coś, co leży pod telewizorem, a nie wizja dalekiej przyszłości. Już teraz opracowywane są rozwiązania umożliwiające pracę zdalną w rzeczywistości rozszerzonej. Niektóre przypominają nawet Jarvisa z Iron Mana. Holografy wyświetlane są np. nad naszym kuchennym stołem, który wyjątkowo przyjmie rolę tapetu. Wydaje mi się, że względnie bezpiecznie możemy założyć, że taka technologia w takiej czy innej formie, będzie względnie powszechna gdy obecne dzieciaki wejdą w dorosłość.

Scena z animacji Wall-e
Scena z animacji Wall-E – czy do takiej przyszłości dążymy?

Mnóstwo naszego czasu tak prywatnego jak i w pracy spędzamy online. Zakładając, że będziemy tam spędzać go jeszcze więcej, może się okazać, że na dłuższą metę takie ubrania mają sens. Momentalnie przychodzi mi do głowy scena z animacji WALL-E. Identyczni ludzie na swoich lewitujących fotelo-pojazdach wpatrują się w ekrany i tak toczy im się życie. Jeśli idziemy w tę stronę, wirtualnie generowane ubrania zasłaniające taką totalnie cyfrową, smutną rzeczywistość faktycznie wydają się przyszłością. Nawet jeśli jest to wizja nieco przesadzona, to wydaje mi się, że przekazywanie faktycznego stanu rzeczy za pomocą kamer jest lepszą opcją.

Podsumowując Gucci Virtual 25…

To jeden z najmniej trafnych sposobów wydania pieniędzy obecnie nam oferowany przez jakiegokolwiek producenta. Za równowartość około 50zł dostajemy paragon i filtr do mocno ograniczonej ilości aplikacji, które umożliwiają nam zrobienie sobie zdjęcia. Nie mają wartości praktycznej, co chyba oczywiste. Nie mają wartości kolekcjonerskiej, bo ilość generowanych filtrów jest kompletnie nieograniczona. Nie mają wartości finansowej, bo nie można ich odsprzedać. Nawet aspekt kosmetyczny jest kwestionowalny, bo stylistycznie kompletnie do mnie nie trafiają, ale to oczywiście kwestia gustu.

Ubrania wirtualne, projekty ubrań w ogóle, czy nawet zdjęcia ubrań w formie NFT mogą potencjalnie stanowić inwestycję, oraz ciekawą formę kolekcji. W tym przypadku dostajemy coś kompletnie niepraktycznego i bez wartości, a i tak ludzie to kupują ze względu na logo.

Cieszy mnie, że marki odzieżowe kombinują jak wyznaczyć kierunek sobie samym i całej branży na przyszłość. Ruchy takie jak wirtualne pokazy mody, czy specjalne przedmioty do najpopularniejszych gier to świetny sposób na kreowanie nowoczesnego wizerunku marki. Często czynią ją zdecydowanie łatwiej dostępną dla szerszej grupy odbiorców, a dodatkowo wzmagają efekt aspirowania i chęci zakupu w przyszłości. Obawiam się jednak, że tym razem Gucci, szukając nowej drogi dla swoich sneakersów pobiegło w ślepą uliczkę, a przynajmniej mam taką nadzieję.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Enable Notifications    OK No thanks