Meta Veteran Car Run
Garaż

Bonhams London to Brighton Veteran Car Run

2 Listopada 2019. Na południowym wybrzeżu Wielkiej Brytanii ogłoszono żółty alarm pogodowy. Wiatr dochodzący do 150 km/h łamał drzewa, przewracał rusztowania i powodował fale mające nawet kilka metrów wysokości. Do tego niemal nieustający deszcz i typowo jesienna szaruga. Podsumowując, raczej nie nazwalibyśmy tego złotą jesienią. Co innego 3 Listopada. Niedziela to jedyny dzień tygodnia, w którym zazwyczaj nie nastawiam budzika. Obudziło mnie słońce, które przyjemnie świeciło na tle błękitnego nieba. Niemalże druga strona pogodowego medalu. 

Zarządziłem spacer, bo na początku Listopada taka pogoda to rzadkość. Ubraliśmy się i ruszyliśmy nad morze. Na drugim skrzyżowaniu, które łączy nasze osiedle z główną drogą, moją uwagę zwrócił niestandardowo ogromny korek. Nauczony doświadczeniem zacząłem skanować ten niekończący się sznur pojazdów i od razu zobaczyłem Bentleya z okolic 1930 roku. Ten czarny, olbrzymi potwór sprzed lat sunął wolno kontrastując z nowoczesnymi autami. 

To upewniło mnie w przeświadczeniu, że na wielokrotnie wspominanej w Garażu Madeira Drive coś musi się dziać, bo takich aut nie wyciąga się z garażu bez przyczyny. Miałem rację. Na tej biegnącej wzdłuż wybrzeża ulicy zorganizowano bowiem metę Bonhams London to Brighton Veteran Car Run.

Historia Bonhams London to Brighton Veteran Car Run

W XIX wieku w Wielkiej Brytanii obowiązywały tzw. Locomotive Acts. Była to seria przepisów, która dotyczyła lokomotyw drogowych, czyli pierwszych samochodów. Przepisy te znacząco ograniczyły ich rozwój. Wprowadziły ograniczenie prędkości do 4 mil na godzinę (6.4 km/h) w terenie niezabudowanym i 2 mil na godzinę (3.2 km/h) w mieście. Ponadto wymagały, żeby przed pojazdem szedł człowiek, który za pomocą czerwonej flagi informował o nadjeżdżającej „lokomotywie drogowej” inne pojazdy i pieszych. Przez nią powszechnie nazywano te przepisy „Red Flag Acts”, czyli Ustawą o czerwonej fladze.

Po przejeździe Bonhams London to Brighton Veteran Car Run auta przechodzą dokładną inspekcję
Po przejeździe Bonhams London to Brighton Veteran Car Run auta przechodzą dokładną inspekcję (Fot. I Głuski )

Zmiany w tych przepisach wprowadzono w 1896 roku podnosząc prędkość maksymalną do 14 mph czyli około 22.5 km/h. Założyciel pierwszego w Wielkiej Brytanii Automobilklubu Harry Lawson uczcił je jadąc 60 mil z Londynu do Brighton. Przez dwa następne lata świętowano na terenie Londynu, w trzecią rocznicę po raz pierwszy powtórzono ten przejazd. Został on zorganizowany przez (teraz już) Królewski Automobilklub. To wydarzenie z wyłączeniem Drugiej Wojny Światowej odbywa się co roku. Kryteria uczestnictwa to chęć i pojazd trój- lub czterokołowy zbudowany przed 1 stycznia 1905 roku. Wszyscy uczestnicy jadą po trasie zbliżonej do oryginalnej, ale z niewielkimi zmianami, które mają za zadanie zmniejszyć wpływ na „standardowy” ruch na drogach.

2019 Bonhams London to Brighton Veteran Car Run

O świcie w Hyde Parku w Londynie około 400 automobili ustawiło się w oczekiwaniu na start. Wszystkie pojazdy zachwycały stanem technicznym, a właściciele swoimi strojami, które odzwierciedlały klimat minionych lat. Zgodnie z tradycją, przed startem podarto  czerwoną flagę. Pierwsze wyruszyły jednoślady. Siedem motocykli i siedem rowerów przecierających szlak dla automobili. Precyzyjnie o 6:56 zaczęły ruszać auta. 

Automobile uczestniczące w Bonhams London to Brighton Veteran Car Run
Automobile uczestniczące w Bonhams London to Brighton Veteran Car Run ( Fot. JKucharska )

Bieg otworzył jednocylindrowy, półtorakonny Benz, od którego cała historia samochodów się zaczęła. Za nim pojazdy ponad 120 marek. Od Peugeotów, Mercedesów czy Cadillaców zaczynając po te, które zaginęły na kartach historii, jak chociażby Adler czy Yale. Większość napędzają silniki spalinowe, ale były też pojazdy elektryczne czy zasługujący na specjalne uznanie Salvesen Steam Cart z 1896 roku, który w rzeczywistości jest lokomotywą przystosowaną do ruchu drogowego — włącznie z palaczem dorzucającym węgla do kotła i gwizdkiem. Innym pojazdem wartym wyróżnienia był najstarszy w Wielkiej Brytanii Fiat, który reprezentował markę w 120 rocznicę powstania. Niesamowite jest to, że 90 procent załóg dotarło do mety przed wyznaczoną 16:30 – tym samym otrzymując medal ukończenia.

Podróżując automobilem na współczesnych ulicach trzeba mieć odrobinę poczucia humoru
Podróżując automobilem na współczesnych ulicach trzeba mieć odrobinę poczucia humoru

Ewolucja widoczna gołym okiem

Gdy dotarliśmy na metę Veteran Car Run około 14:00 nie miałem okazji zobaczyć w ruchu Benza z 1986 roku. Niestety. Natomiast widziałem przejazdy kilku innych aut datowanych na XIX wiek. Tak naprawdę nie ma znaczenia, na które samochody się trafi na takiej imprezie. Każdy z nich jest absolutnie niesamowity.

Dosłownie widać to, jak poszczególni konstruktorzy eksperymentowali z różnymi rozwiązaniami zarówno inżynieryjnymi, jak i designerskimi. Dbałość o detale w tych samochodach nie odbiega od tego, co widzimy w najnowszych autach luksusowych. Oczywiście precyzja wykonania stoi na kompletnie innym poziomie, ale sam fakt, że auta mające ponad 100 lat wciąż są w stanie bez większego wysiłku pokonać dystans z Londynu do Brighton robi piorunujące wrażenie. 

W dzisiejszych czasach zdarza nam się narzekać na skomplikowanie systemu  multimedialnego w samochodzie. Jednak to pikuś patrząc na wnętrza pełne tajemniczych dźwigienek, przycisków i cięgien. Potrzebny jest spis umieszczony za szybą, z instrukcjami co należy na bieżąco kontrolować. Dostrzega się wtedy gołym okiem jak wielki postęp dokonał się w motoryzacji. Nie zaczynając nawet rozwodzenia się o tym, że teraz, gdy coś stanie się w aucie MUSIMY wezwać mechanika, a tam czasami wystarczy zakrętka po Sherry. 

Czysty zachwyt

Po raz kolejny karmię Was opowieścią ze spaceru. Jednak co mogło bardziej zawładnąć moimi myślami niż niemal 400 maszyn, z których każda ma nie mniej niż 114 lat? Te szczegóły, kolory, dźwięk! Nie potrafię sobie wyobrazić jak ogromnym szokiem musiał być miejski zgiełk stolic dla ludzi ze wsi. Era przed i po pojazdach mechanicznych to kompletnie inny poziom hałasu!

Jednak dla mnie, jako motomaniaka, ten dźwięk to nie hałas. To turkocząco-warkoczące opowieści przeszłości, które dzięki Królewskiemu Automobilklubowi mogę usłyszeć na własne uszy. Jeśli tylko będziecie mogli doświadczyć maszyn z tamtych lat, zróbcie to. Takie spotkanie nadaje kompletnie innego wymiaru współczesnej motoryzacji. I nic nie jest w stanie go zepsuć, nawet deszcz, który znowu zaczął padać.

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.